Retush - 2010-04-09 19:45:58

Zapraszamy do lektury wywiadu z Mariuszem Wachem (21-0, 9 KO), w którym "Polski Olbrzym" opowiada o swoich zmaganiach z kontuzją dłoni, a także o swoim powrocie między liny.



Marcin Mlak: Mariusz na początek powiedz, jak wygląda sytuacja z twoją kontuzją?
Mariusz Wach: Jest dobrze. Przeszedłem trzy zabiegi operacyjne, powiedziałbym nawet, że jest bardzo dobrze [śmiech]. Mogę już swobodnie trenować bez ciągłego stresu, że coś jest nie tak.

- Jaki był to rodzaj urazu?
MW: Miałem 8mm ubytku kości. Przeszedłem przeszczep, na szczęście ostatnie dwa zabiegi wykonywał bardzo dobry chirurg, wybitny fachowiec w swojej dziedzinie, a efekt jest zadowalający.

- W listopadzie zeszłego roku, wygasł twój kontrakt z grupą Andrzeja Gmitruka. Podpisałeś już coś?
MW: Rozmowy trwają. Jest propozycja żeby założyć mój team, nowy menadżer Robert Jurasz i Andrzej Gmitruk jako promotor i trener, więcej nic nie mogę powiedzieć.
Najbliższą walkę  mam stoczyć 29 maja lub 5 czerwca tego roku i od tego pojedynku będzie zależało jak to się dalej potoczy.

- Mówiło się o promowaniu twojej osoby przez trzy grupy, to aktualne?
MW: Wszystko jest możliwe. Dotarły do nas informacje na temat współpromowania mojej osoby przez trzy wiodące grupy bokserskie  na galach w kraju i za granicą. Z mojej strony jak najbardziej. Dużo zależy teraz od Roberta Jurasza i Andrzeja Gmitruka. Ja czekam teraz na bardzo konkretną propozycję.

- Była okazja do boksowania na ostatniej gali w Katowickim ”Spodku”. Miałeś mieć dobrego rywala Gbenge Oloukuna. Żałujesz, że nie wystąpiłeś?
MW: Propozycję walki dostałem od pana Andrzeja Grajewskiego tydzień przed moim ostatnim zabiegiem operacyjnym więc było mało czasu na rehabilitację, nie mówiąc już o przygotowaniu. Nie mogłem bić w worek, co dopiero mówić o pojedynku. Z Olukunem sparowałem w Niemczech. Jest groźnym zawodnikiem, bije seriami, mało waży, jest szybki, lecz na sparingach dawałem sobie z Nim spokojnie radę. Na pewno byłaby to dobra walka i poważny sprawdzian po długiej przerwie.

- Propozycja walki z Harrisonem o EBU była poważna?
MW: Oczywiście że tak, rozmowy na ten temat były bardzo zaawansowane, ale nie byłem klasyfikowany w rankingu EBU i to było problemem. Gdybym był w zestawieniu, to do walki z pewnością by doszło.

- Na jakim etapie treningu jesteś w tym momencie?
MW: Teraz mam trening ogólnorozwojowy, siłownie, biegi oraz worek. Jestem na zgrupowaniu w  Węgierskiej Górce. Trenujemy w profesjonalnym Gymie Grzesia 'Super G' Proksy. Od 24 kwietnia jadę sparować z Albertem Sosnowskim.

- Będziesz sparował za granicą?
MW: Zobaczymy. Do swojej najbliższej walki będę się przygotowywał w Polsce. Nie ukrywam jednak, że gdyby pojawiła się jakaś konkretna propozycja sparingów z czołówką światową, np. z obozu Haye lub z którymś z braci Kliczko, na pewno bym nie odmówił. Prawdę mówiąc, to miałbym już obraz jak to tam wygląda  i takie sparingi bardzo dużo by mi dały.

- Opowiedz o swojej szkółce bokserskiej?
MW: Zajęcia są w Krakowie. Podczas treningów mam zawsze około 20 osób na sali, jest też jedna kobieta, która już startuje w zawodach. Jeżdżę z nimi na zawody, boks to moja pasja i tak już zostanie. Pomaga mi kolega Marcin Wyka, to były zawodnik Hutnika Kraków, zastępuje mnie podczas mojej nieobecności.

- Czy szkółka to twoje jedyne źródło utrzymania gdy nie boksujesz?
MW: Ze szkółki nie da się żyć. Wystarczy na opłacenie sali i zapłacenie koledze za prowadzenie zajęć. Generalnie to sobie radzę. Życie nie opiera się tylko na boksie. Studiuję, jestem na drugim semestrze. Szkoła zawsze otworzy mi jakąś furtkę.

średniowieczne tortury na mężczyznach zwierze z niebieską krwią www.vsmarbar.pun.pl gta4 kody akuma geodezyjne teczki na mapy